poniedziałek, 18 lipca 2016

"pozbyć się" nie znaczy "wyrzucić"




Post z serii "wątpliwości" :)

Ktoś nam ostatnio zarzucił, że wyrzucając wszystko plastikowe co posiadamy, zanieczyszczamy planetę, o której ochronie pisaliśmy w 4. odcinku z serii Dlaczego bez plastiku.

Otóż to nie tak. My nie wyrzucamy tego na śmietnik. Co zepsute i nie da się naprawić - owszem. Boli wtedy serce, ale i utwierdzamy się w przekonaniu, że robimy słusznie, mówiąc plastikom "nie" jeszcze zanim dotrą do naszego domu.

Wyrzucenie czegoś tylko dlatego, że jest z plastiku i dlatego już nam nie odpowiada, byłoby bezsensownym powiększaniem wysypisk śmieci, a jednocześnie napędzaniem koniunktury (bo wyrzuciliśy plastikowy wózek dla lalek, ale naszym dziewczynkom wózek by się przydał, więc kupimy im w to miejsce drewniany, a najlepiej od razu trzy, żeby uniknąć kłótni ;)). To tak, jakby wyrzucić wszystko różowe, bo naszej córce ten kolor już się nie podoba ;).

Skoro te plastikowe przedmioty już istnieją, to można je wykorzystać i używać dopóki się nie zniszczą, dlatego przekazujemy je dalej. Znamy wielu ludzi, którzy w tych drewnianych nie widzą nic szczególnego i ci są szczęśliwymi (lub nie ;)) odbiorcami naszych plastikowych zabawek. Istnieją u nas też takie centrale, w których można oddać wszystko, co sprawne, a czego się nie potrzebuje – może przyda się komuś innemu? Sami nie raz znaleźliśmy tam coś dla nas! Korzystamy również z różnych grup na fb, na których można się czymś wymienić, coś sprzedać, oddać. Ale absolutnie nie kupujemy już niczego plastikowego.

I opisując tu, jak żyjemy bez plastiku, staramy się Wam pokazać, że można :). Może ktoś szukający pomysłu na prezent dla dziecka trafi na naszego bloga, zobaczy post o kręglach DIY i zamiast do zabawkowego – wybierze się do lasu w poszukiwaniu odpowiednich patyczków ;) ...

A kto chciałby dowiedzieć się, dlaczego zdecydowaliśmy się na życie bez plastiku, serdecznie zapraszamy na kilka krótkich wyjaśnień ;).

Pozdrawiamy serdecznie,

Małgosia&Florian z Ekipą