sobota, 16 września 2017

urodzinowa impreza w kropki

W tym roku KROPKI były tematem przewodnim imprezy urodzinowej Barbarki :)




Rok temu Basia chciała zorganizować indiańską imprezę nad górskim strumieniem, a tegoroczne party odbyło się na placu zabaw w górskiej wiosce Vellau.


Zaproszenia


Najpierw Basia spisała listę gości, a następnie wzięła się do części artystycznej ;) Dobrze, że zaczęła dość wcześnie, bo naklejanie kropek zajęło parę dni. Początkowo kropki miały być namalowane, ale przypomnieliśmy sobie, że od lat gdzieś w komodzie leżą naklejki-kropki i postanowiliśmy je wykorzystać, choć materiał z którego są wykonane, trąci folią :(



Dekoracja stołu


Zakupiliśmy papierowe kubeczki, słomki i serwetki w kropki.
Serwetki mogliśmy sobie całkiem darować, bo niby co mieliśmy nimi wycierać - sok rozlany na trawie ;)? I słomki nie były najlepszym pomysłem, bo dzieciaki zaczepiały o nie sięgając po swój kubeczek.



Tort


Wykorzystaliśmy tą samą podstawę, która w tamtym roku służyła nam na urodzinach indiańskich. Postawiliśmy na niej zwykłe czekoladowe babeczki w papilotkach w kropki. (Kto wie, może i nie takie zwykłe, bo 120 sztuk zniknęło przed upływem 2 godzin ;) )


Zabawy


Przygotowaliśmy także 2 zabawy w kropki:

- trzy pojemniki w kropki (puszka, tekturowe wiaderko po klockach i koszyczek) do zawieszenia na gałązce - dzieci miały trafiać do nich szyszkami

- 3 obręcze wycięte z kartonowego pudła, obklejone kolorowymi kropkami (pozostałymi z zaproszeń) - dzieciaki miały trafić nimi na kijek




Ostatecznie mali goście byli tak zauroczeni placem zabaw, że postanowiliśmy im nie przerywać i nasze gry w kropki powróciły wraz z nami do domu ;).
Zdjęć z urodzin dołączyć nie możemy, bo na każdym chmara dzieciaków ;). Ale kiedyś napiszemy Wam więcej o tym górskim placu zabaw i wtedy przekonacie się sami, że to nic dziwnego, że dzieci były nim zauroczone ;).


Upominki dla gości


Tu, gdzie mieszkamy, jest taki zwyczaj obdarowywania gości pożegnalnym upominkiem. Są to jakieś drobnostki, typu pleciona bransoletka, małe autko czy torebka z gumisiami. My przygotowaliśmy coś w kropki ;). Wykorzystaliśmy parę kamieni z naszego balkonowego magazynu i resztki jakiejś starej farby. Sądząc po niespierających się plamach, była to farba akrylowa...






Na placu zabaw znaleźliśmy jakiś płaski kawałek gruntu, na którym ustawiliśmy prowizoryczny 3-poziomowy stół. A złożyły się na niego stolik z dziecięcego pokoju i 2 skrzynki po owocach, a wszystko przykryte szarym chusto-koco-obrusem :).

Do siedzenia wykorzystaliśmy koce piknikowe. Prawdę mówiąc, główni goście nie mieli czasu z nich korzystać ;). Przykucnęli więc rodzice, popijając kawę :).

Pozdrawiamy Was wszystkich bardzo serdecznie i mamy nadzieję, że udało nam się kogoś zainspirować,

Małgosia&Florian z Ekipą :)